Archive for March, 2008

Miscellaneous pictures from Vietnam streets

Saturday, March 29th, 2008

Vietnamese are known for their inventiveness and resourcefulness .

“Impossible” does not exist.

may-xuc.jpg

vn10.jpg

vn4.jpg

vn12.jpg

vn16.jpg

vn21.jpg

xe-may.jpg

xich-lo.jpg

U2 - Achtung Berlin - ZooStation

Monday, March 17th, 2008

Directed by Ludwik

Are “new” elites coming back? …

Friday, March 14th, 2008

The war of Law and Justice (PiS) government with nomenklatura and elites in post comunist Poland.

My brief essay about a diffrent look of PiS Party and sociology on the term of “elite” and “nomenklatura” and how it affected PiS’ election in 2007.

________

In Poland’s October 2007 election, the liberal Civic Platform Party overthrew Jarosław Kaczynski’s Law and Justice Party (PiS).

One of the reasons why PiS lost the election was its hostile attitude towards some groups of people (intelligence, homosexuals, nurses, doctors, rich), prominent individuals (Władysław Bartoszewski, Lech Wałęsa, Adam Michnik), institutions and media (such as Gazeta Wyborcza TVN24 that were called “Układ” (first used by PiS chairman J. Kaczynski, means “connections”; “links” in pejorative meaning) or “Łże-elity” (word created by Ludwik Dorn, prominent PiS member which means literally “lie-elites”) and “Nowa nomenklatura liberałów” (“New liberal nomenklatura”- this describes Platforma Obywatelska - Civic Platform).

From the Jarosław Kaczyński’s point of view the period before 1989 was the time of “darkness” and state dependency on Soviet Union and Polish communist government. According to Kaczynski, after the Round Table talks and transformation in 1989, Poland was still the dependant state, that was ruled by people or group of people who only cares about their own interests at the expense of the country’s cost, and lost. The loss can be in a form of privatization or related to unclear business on boundaries of political connections. “The Polish state until now was a gigantic scandal”1. These were main accusations and objections of J. Kaczynski. For this reason Law and Justice declared to “clear” Poland from former agents, break political clique that allegedly occupied current Polish institutions, strategic offices and companies and decided to established the new and better The Fourth Republic of Poland.

 

According to Kaczynski, The back of oligarchic elites and rich men will turn Poland back from well developing track, he also warned that previous sytem before 2005 , “It was a kind of postcolonial, flaccid formation.” In Kaczyński’s opinion, the battle was being fought to make sure that “small-minded, mediocre people with an anti-state complex, mocking the nation and its tradition, would not grab a piece of the pie again”1.

This state of permanent internal ( with “elites” and also ordinary people ) and external ( with Germany, Russia, EU) conflict as well as populist language and brutal method of governing of could no longer gain approval among majority of citizens (especially among young people and “wykształciuchy” - “inteligentsia” ).

In my essay I will show how PiS’s and sociology’s look different on “elite” and “nomenklatura” and how it influenced the 2007 election.

 

 

Elite” ( derived from Latin, eligere, “to elect” ) is according to some sociological definitions “a group of people, chosen in a certain way from a bigger group [of people], […] elite, is always dependent on people who choose and on the principle of selection ”1 . According to C. Wright Mills, of one of the most well-known American sociologist, elite, defining as “power elite” is “composed of men whose positions enable them to transcend the ordinary environments of ordinary men and women; they are in the position to make decisions having major consequences. Whether they do or do not make such decisions is less important than the fact that they occupy such pivotal positions: their failure to act , their failure to make decisions, itself an act is that is often of greater consequence than the decisions they do make”2. Elite are comprised of people who hold positions in major institutions. (As Mills observed, the power elite does not belong to an unique person, but to a position). He identified three core institutions: the economic domains, the military domains and the political domain. Even though Mills limits his analysis to the American society only, the main of his theoretical assumption applicates to most societies. Mills pointed the source from which elite recruits. People who “occupy command post” can be “ the possessors of power and wealth celebrity”, may drawn from “the upper stratum of the capitalistic society“, or if defining “in terms of psychological and moral criteria, as certain kinds of selected individuals”3. Thus, the elite is a synonym of people with a superior character and energy4.

 

 

Another look on the issue comes from the classic theorist, Vilifredo Pareto who considered the “elites” as the best performers on the governance field ( this create governing elites) and non-governing field. Here, similar to Mills, Pareto stress on the psychological and intellectual advantage of elite. He also extended on the idea that a whole elite can be replaced by a new one and how one can circulate from being elite to nonelite1.

Domhoff’s definitions underline elite as “members of the upper class who have taken on leadership roles in the corporate community and the policy network, along with high-level employees in corporations and policy network organizations.”2

more… (more…)

Artykuł o Wietnamie w DF uzupełnienie i sprostowanie

Thursday, March 13th, 2008

Duży Format z dn. 10.03.2008 ( Maciej Zaremba) - “Dyktaturze proletariatu rośnie konkurencja”

Nie udało mi się wejść do “Nhân Dân”, wietnamskiej “Trybuny Ludu”. Naczelny się nie zgodził. Szkoda. Ciekawie byłoby przysłuchać się dyskusji, co dać na pierwszą stronę: “Znaczenie rewolucji październikowej dla postępu sprawą całego narodu” czy raczej “O dalsze umacnianie przyjaźni z Białorusią”? Chciałem pooddychać powietrzem w gazecie, gdzie 350 pracowników produkuje osiem stron dziennie, których prawie nikt nie czyta. Przede wszystkim jednak chciałem zobaczyć, co daje szwedzkie wsparcie. Za pieniądze szwedzkiego podatnika tam, w środku, toczy boje dwóch szwedzkich dziennikarzy. Ich zadaniem jest sprawić, by “Nhân Dân” było jeszcze lepsze.

Ale już w samolocie linii Air France mam wrażenie podróży w czasie. Stewardesy są jakby żywcem wyjęte z “Elle”, ale gazety niczym z epoki kamiennej. Tędzy mężczyźni w garniturach podają sobie ręce pod czerwonymi sztandarami, a teksty deklarują. Tak, ten język znam na pamięć. “Dalsze sukcesy… na wszystkich frontach! Mimo… przejściowych trudności!”.

Kraj, do którego lecę, właśnie dotknęły powodzie, utonęło ponad sto osób, ale na zdjęciach nie widać zniszczeń, tylko uśmiechniętych wieśniaków, którzy przyjmują worki z ryżem od pyzatych kadr.

Trzy razy próbuję od pogranicznika w okienku uzyskać odpowiedź na moje “Good morning”. Ze wzrokiem wbitym w przestrzeń oddaje mi paszport gestem, jakby odganiał psa. “Welcome to Vietnam”, mówię do siebie.

Dotąd były mieszkaniec PRL-u może czuć się jak ekspert. Ale już po drodze z lotniska pojawia się niepewność. Po obu stronach ciągną się wielkie hale ogrodzone drutem kolczastym, tu i ówdzie z wieżyczką strażniczą. Na fasadach powinny być hasła typu “Niech żyje plan pięcioletni”. A tam są napisy: “Panasonic”, “Mercedes” i “Yamaha”. W centrum Hanoi zaś wszyscy dokądś zmierzają, ale w wielkim pośpiechu. Wygląda, że mają za czym gonić.

dalej… http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5004147.html

Komentarz 1. Maćka:

Pan Zaręba pozwolił sobie poczynić ciekawy artykuł, dobry jest opis zmonopolizowanego przez państwo przekazu medialnego. Kontroli (o ile nie własności Państwa) podlegają tu prawie wszystkie media (TV, RADIO, PRASA i CZĘŚCIOWO INTERNET), ale można dodać kilka komentarzy.

#1. Ubawił mnie fragment o pograniczniku, czyli zapemne chodziło o funkcjonariusza wspomnianej już w tym blogu CONG AN (Służba Porządku Publicznego - odpowiednik zjednoczonej policji) wydziału A18 (który jest odpowiednikiem naszej Straży Granicznej). Wietnamscy urzędnicy może nie należą do wesołych i uprzejmych. Ale proponuję porównać to z obsługą na przykład na “Okęciu” - ja mam przyjemność latać do Polski regularnie i postawa polskiej Straży Granicznej i Urzędników Celnych pozostawia wiele do życzenia. Proponuję spróbować w Polsce powiedziec “good morning”…..nie wiem jaki będzie rezultat bo po powiedzeniu “Dzień Dobry” nie ma żadnej odpowiedzi. Myślę, że to nie działa generalnie w wielu krajach.

#2. “Mercedes i IKEA, Sony i ABB zdają się znakomicie czuć w tym środowisku. Bo kiedy da się w łapę za niezbędne zezwolenia, ma się prawo korzystać z taniej i bezbronnej siły roboczej”.

Niestety w tym fragmencie mija się Pan z prawdą. Akurat firmy pokroju IKEA, SONY czy MERCEDES nie muszą dawać w łapę. Ich wielkość i wsparcie państwowej administracji szwedzkiej, japońskiej czy niemieckiej pozwala im na działalność bez jakichś strasznych łapówek. Łapówka zresztą, w przypadku inwestowania w Wietnamie przyspiesza, ale na pewno niczego nie załatwia. Co do taniej siły roboczej to jest to również dyskusyjne, zachodnie koncerny płacą zazwyczaj więcej niż lokalne firmy - a dostosowują swoje płace do poziomu płac i poziomu cen na rynku. Poza tym większość wymienionych firm daje nie tylko dobre pensje, ale również pakiet socjalny - o którym w większości firm wietnamskich można tylko pomarzyć. Płacą za nadgodziny - chyba nie jest tak źle Panie redaktorze.

Patologicznym przykładem jest firma NIKE - warto było napisać o nich….

Minimalna pensja w Wietnamie, dla FOREIGN INVESTMENT COMPANIES wynosi: VND900,000 US$56.25 + świadczenia socjalne i medyczne - 17% pensji. Więkość firm płaci więcej swoim pracownikom. Zazwyczaj minimalne pensje w firmach zagranicznych oscyliują na poziomie 100USD/miesięcznie dla pracowników niewykwalifikowanych. Rosną wraz z pozycją pracownika w firmie i zwiększaniem się jego doświadczenia i umiejętności. To mało, ale zwykły posiłek w Wietnamie cały czas kosztuje poniżej 1 USD na osobę.

A wietnamski kodeks pracy, nie jest aż tak zabudowany jak w Europie, ale daje pracownikowi sporo przywilejów. Jak wygląda przestrzeganie kodeksu pracy to zupełnie inna sprawa - ale myślę, że podobne problemy nie są inne niż w Polsce.

#3. Dobra jest wstawka o Szwecji. Szwecja od zawsze występuje w takiej ciekawej roli, jak kobieta, która jest troszkę w ciąży.

dalej… http://saigonlife.blox.pl/html

Komentarz 2. Janka:

z http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=76824048&a=76824048

 

Artykuł jest rzetelny, choć mam kilka uwag.

Mieszkam od 2 miesięcy w Hanoi i kilka rzeczy mogłem zaobserwować:
Kraj się rzeczywiście gwałtowanie rozwija, wszyscy przyznają, że jest lepiej
niż kilka lat temu. Choć spotkałem się również z krytyką skierowaną wobec
rządu, że tym najbiedniejszym się nie poprawia, bo pomoc jest kierowana
doraźnie, a nie w ramach systematycznej polityki społecznej jak w Europie.
Jednak fakt, że mogliśmy usłyszeć taką opinię od osoby, którą widzieliśmy
pierwszy raz w życiu i która mówiła to w licznym gronie znajomych, świadczy
według mnie o tym, że krytyka władz w prywatnych rozmowach nie jest bynajmniej
nieobecna.

Odnośnie cenzury internetu. Wstukałem do google’a “human rights Vietnam”:

www.google.com/search?q=%22human+rights+Vietnam%22%2C&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:
Spośród 10 linków na pierwszej stronie 7 się otworzyło a 3:
www.hrw.org/wr2k2/asia11.html
www.hrw.org/english/docs/2008/02/01/vietna17954.htm
www.vietnamhumanrights.net/english/Forum.htm
nie. Cenzura internetu jest, ale działa wybiórczo i niedokładnie. Najbardziej
blokowane są informacje o Montagnards: en.wikipedia.org/wiki/Degar -
ludziach z mniejszości etnicznych z Central Highlands, którzy stanęli po
stronie Amerykanów w czasie wojny wietnamskiej i nadal są za to prześladowani.

Więcej informacji o realiach współczesnego Wietnamu można przeczytać na moim
blogu: remotevietnam.blogspot.com

Komentarz 3. Radka :

“Troche tendencyjny artykul, ale chyba w miare kompetetny i dosc prawdziwy ? “

“How many sociologists does it take to change a light bulb?”

Tuesday, March 11th, 2008


A: One, but the lightbulb has to sign a consent form before the
sociologist can touch it.

A: None. It’s an institutional problem.

A: Typical quantitative methodologists, always trying to reduce a
problem to numbers.

A: Our purposes are (1) to describe the state of the light bulb, (2)
to explain how the light bulb came to be that way (e.g., ‘burned
out’), and (3) to provide some insight into how the light bulb might
respond to different interventions. As scientists, it is not our
purpose to “change” the light bulb. Instead, we should try to inform
policymakers so that they can determine the right kind of light bulb
actions for a brighter future.

A: One, but it will take three years and two revise-and-rescrews
before it gets done.

A: The sociologist can’t find the “Change Bulb” menu option in SPSS,
and so then just writes a few paragraphs about how the dark is
preferable anyway.

A: Can we, should we, change the lightbulb when the context of
light-bulb changing hasn’t been fully deracialized?

A: The very suggestion of a light bulb is a Western hegemonic account
requiring emic validation. That is, the light bulb represents a
recursive and socially embedded focal artefact, which cannot be
decontextualized. In fact, its very “existence” points out the
localness and relativity of boundary objects. The light bulb hence is
nothing more than a cultural rhetorical device, scarcely agnostic, and
thus surely constructed. The light bulb then only exists in text and
word, and receives its ‘realness’ in text and word, only.

 

pl_lightbulb_f.jpg