Archive for the 'Seen and commented' Category

Co sądzisz o wietnamskich dziewczynach? :)

Monday, May 19th, 2008

ao-dai-2.jpg

Znalazłam ostatnio interesujący post, którego autorem jest użytkownik #wushusk8er  .

Jako badacz jestem ciekawa o tym sądzicie, jakie są Wasze opinie na ten temat.

Społeczność wietnamska jest od prawie dwudziestu lat stałym elementem w polskim pejzażu, szczególnie warszawskim,  jednakże, Wietnamka jaka jest, Nie każdy widzi :) .

Ale może byłby ktoś kto miałby coś do powiedzenia, kto zechciałby się podzielić swoim zdaniem, a także  doświadczeniem … ?  ;)

Polemika  z postem źródłowym jest jak najbardziej na miejscu :)

#wushusk8er :

“[…] A więc co sądzę o wietnamczykach? Bardzo mili ludzie. Mam kilkoro znajomych z Wietnamu i w Wietnamie i mówię głównie na tej podstawie. Natomiast wietnamskie dziewczyny - cóż. Mentalność wietnamskich dziewczyn jest dość dziwna. Po pierwsze - są strasznie zblokowane i sztywne. Trudno z nimi gdzieś wyjść i się umówić w niezobowiązujący sposób - trudno też w wietnamce mieć prawdziwą przyjaciółkę. Mam wrażenie że każdego chłopaka traktują jako potencjalnego kandydata na męża, więc jeśli nie chcą wyjść za ciebie za mąż to po co miałyby się spotykać? Kolejna sprawa - precyzyjnie badają zasobność portfela i wykształcenie (szkołę, kierunek studiów, rodzaj pracy) znajomych chłopaków. Jeśli spełniasz wymogi - (znowu - jesteś dobrym kandydatem na męża) - są bardziej otwarte, ale oczywiście znów tylko do pewnego stopnia - bo jeśli chodzi o wolny związek w rozumieniu europejskim to oczywiście nie wchodzi on w grę (nie mówiąc już o seksie przed zawarciem małżeństwa). Tak więc jeśli jesteś dobrze ustawionym, młodym, dobrze się zapowiadającym chłopakiem/mężczyzną, nie daj boże jeszcze np. bogatym - masz szansę na dłuższą znajomość (zapewne w jej wyobrażeniach zakończoną ślubem) z wietnamką (a potem ewentualnie na sex - tu muszę powiedzieć, że - prawdopodobnie z racji konserwatywnego wychowania - wietnamki mają słabe pojęcie o własnej budowie, nie mówiąc już o głębszej wiedzy na temat seksu czy antykoncepcji). Tak więc - o wolnym związku lub przyjaźni z wietnamką zapomnij, podobnie jak możesz zapomnieć o jej spontaniczności w działaniu. Wietnamka (podobnie jak i wietnamczyk) zwykle chce się jak najlepiej wykształcić, jak najlepiej zarabiać - i wedle tych kryteriów dobiera sobie znajomych. Oczywiście wiele/wielu z nas tak robi, ale “biały” zwykle pozwala sobie na odrobinę szaleństwa zanim założy rodzinę. Wietnamka - raczej nie. Zapewne duży wpływ ma tradycyjny (pokrewny wiejskiemu) rodzaj wychowania, jednak w dużym mieście i w innej (np. polskiej) kulturze wietnamki sprawiają wrażenie osób trochę hm… dzikich i odizolowanych mentalnie od równieśników.
No to nieźle pojechałem… Oczywiście moje uwagi są czysto subiektywne. Może patrząc szerzej nie mam zupełnie racji?
Aha: bardzo lubię wietnamczyków a wietnamskie dziewczyny bardzo mi się podobają. Pozdrawiam. ”

ao-dai-3.jpg

Think of This Before You Buy !

Sunday, April 20th, 2008

Sometimes it is hard to imagine the disproportion of food consumption.

Often people just have got only a hazy notion of poverty and affluence. Generally it is regarded that the South part of our planete is poor and the North part is rich. If we have in mind f.e Africa we probably imagine starvation, drought, war ect. But this attitude will remain as a loose idea unless we take a tough comparison of diet/eating style in one week in diffrent part of the world. It will show how it is really Diffrent.

Diffrent in terms of food expenditure, in terms of avalability and cost , in terms of family size and diet of what is eaten within a week in diffrent countries.

I received the photos below from one of those email forwards ( thanks Ania!).

In this case seeing is believing and put this into perspective… ( from the highest to the lowest expenditure)

Germany : The Melander family of Bargteheide
Food expenditure for one week: 375.39 Euros or $500.07

 

image002.jpg

United States : The Revis family of North Carolina
Food expenditure for one week $341.98

image003.jpg

Italy: The Manzo family of Sicily
Food expenditure for one week: 214.36 Euros or $260.11

image001.jpg

Mexico: The Casales family of Cuernavaca
Food expenditure for one week: 1,862.78 Mexican Pesos or $189.09

image004.jpg

Poland : The Sobczynscy family of Konstancin-Jeziorna
Food expenditure for one week: 582.48 Zlotys or $151.27

image005.jpg

Egypt: The Ahmed family of Cairo
Food expenditure for one week: 387.85 Egyptian Pounds or $68.53

image006.jpg

Ecuador : The Ayme family of Tingo
Food expenditure for one week: $31.55

image007.jpg

Bhutan: The Namgay family of Shingkhey Village
Food expenditure for one week: 224.93 ngultrum or $5.03

image008.jpg

Chad : The Aboubakar family of Breidjing Camp
Food expenditure for one week: 685 CFA Francs or $1.23

image009.jpg

And You?

Original comment: Don’t know about you, but right about now, I’m counting my blessings!

Znajomi na bezdrożach Wietnamu

Friday, April 18th, 2008

Jako podkład muzyczny trzeba sobie zanucić Walkirię :))

Znaleźli żółwia !!!

Friday, April 18th, 2008

Jak donosi prasa (”The Plain Dealer”), naukowcy z Cleveland Metroparks Zoo odnaleźli w północnym Wietnamie prawdopodobnie jedynego, żyjącego na wolności żółwia-giganta z gatunku R. swinhoei.
Ten słodkowodny żółw charakteryzuje się miękkim pancerzem; ma ok. 100 długości i ok. 70 cm szerokości, waży od 120-140 kg.
Gatunek ten podobnie jak 90 innych gatunków żółwi słodkowodnych w Azji jest na Światowej Czerwonej Liście Zwierząt Ginących i Zagrożonych.

clevelandzoo.jpg

Na całym świecie żyją tylko 4 osobniki tego gatunku. 2 egzemplarze znajdują się w ogrodach botanicznych w Chinach, jeden został właśnie odnaleziony, a czwarty żyje w Hoan Kiem Lake w Hanoi, Wietnamie. I tu zaczyna się ciekawa historia.

Żółw, który zamieszkuje jezioro Hoan Kiem w samym centrum Hanoi jest uważany za żyjący, kulturowy relikt i narodową świętość. Legenda głosi iż okaz ten, nazywany Boskim Złotym Żółwiem pojawia się w sprzyjających momentach historii Wietnamu. Źródła historyczne podają datę pierwszego pojawienia się żółwia za czasów panowania króla An Duong Vuong (257-207 p.n.e), pomagając mu w budowie fortyfikacji cytadeli Co Loa - antycznej stolicy ówczesnego państwa Au Lac ( późniejszego Wietnamu). Zwalczał złe duchy sprzymierzone z synami poprzedniego władcy, które nie pozwalały na dokończenie budowy, pozostawiając po każdej nocy zniszczony kawałek murów. Siły te, dowodzone przez Tysiącletnią-Białą Kurę zostały rozbite jak łatwo można się domyślić przez Żółwia. Po wypełnionej misji żółw zostawił władcy swoje wielkie pazury, które król użył jako bełt w swej kuszy, co czyniło go niezwyciężonym.
Później, gdy Co Loa zostało zaatakowane przez wojska chińskie, król użył magiczne pazury żółwia, które nasłały na obce wojska deszcz śmiertelnych strzał i przepędziły spod murów miasta.
Przegrani jednak nie dali za wygraną i za pomocą fortelu zdołali wydobyć tajemnicę An Duong Vuong. Pod pozorem zawarcia pokoju, władca państwa Zhao (jedno z królestw należących do ówczesnego formującego się cesarstwa chińskiego) zaproponował małżeństwo swojego syna z piękną córką An Duong Vuong celem wydobycia od niej tajemnicy. I tym właśnie sposobem żółwi skarb i tajniki techniki wojskowej Au Lac dostały się w ręce wroga. Zaś król dowiedziawszy się o zdradzie zabił swoją córkę, a sam się utopił skacząc do jeziora.

Świątynia w Hanoi poświęcona królowi An Duong Vuong

vn01_00a.gif

Następne wzmianki dotyczą wydarzeń z XVI n.e kiedy to generał Le loi otrzymał od rybaków magiczny miecz, którego wydobyli z głębin jeziora. Według legendy moc miecza dał generałowi naprzyrodzone siły, dzięki którym mógł walczyć przeciw chińskim okupantom. Ostatecznie generałowi udało się odeprzeć obce wojska z kraju i choć udało się odzyskać niepodległość po tysiącletniej dominacji, to jednak Wietnam nadal pozostawał w sferze wpływów chińskich, a Le Loi w odpowiedzi na uznanie państwa ze strony cesarza chińskiego wystosował pismo w którym, przyrzekł lojalność i współpracę wobec imperium, A sam został królem dając początek nowej dynastii.

Le Loi na pocztówce z XX wieku

leloi1.jpg

Historia opowiada dalej, iż pewnego dnia płynąc łódką na jeziorze w Hanoi, nagle jego oczom ukazał się olbrzymi żółw, który złapał miecz i szybko zanurzył się w czeluściach wody. Długie poszukiwania i miecza i żółwia spełzły na niczym. Le Loi zrozumiał, że miecz w istocie był własnością Żółwia i należał mu się zwrot. Od tamtych wydarzeń król nakazał nazwać jezioro - Jeziorem Zwróconego Miecza (Ho Hoan Kiem) albo Jeziorem Miecza (Ho Guom). Do dziś jest to najpiękniejsze jezioro w Hanoi, będące częścią Starego Miasta i punktem centralnym w wielu szlaków turystycznych.

Słynny drewniany Most Huc - Most Porannego Brzasku łączący Jadeitową wyspę z lądem

4833cnb2.JPG

Na samym środku jeziora znajduje się wyspa, a niej Thap Rua czyli Wieża Żółwia

107081584_324b9c5c81.jpg

Wieża nocą

tortoise-tower.jpg

A żółw od czasu do czasu wynurza się z jeziora i Wietnamczycy przypisują daty jego pojawienia się za wyjątkowe dla kraju i znaczące dla historii: 1999 (podczas ceremonii poświęcenia parku dla Le Loi nad jeziorem), 2000 (ukazał się wielu oficjelom i naukowcom podczas inauguracji otwarcia pomnika Le Loi w tym parku). Ciekawe, że często pojawia się przy różnych okazjach związanych z królem. Ostatni raz widziano go w
2005 roku. Można śmiało powiedzieć, że jest to jedyna lubiana przez wszystkich żyjąca legenda miasta.

tortoise.jpg

Według Ha Dinh Duc, profesora z Departamentu Biologii Wydziału Nauk Przyrodniczych, egzemplarz z jeziora może być tym samym z czasów Le Loi. Ma prawdopodobnie od ok. 550 do 700 lat.

Tak wyglądał okaz znaleziony martwy w 1967 przy jeziorze Hoan Kiem - prace konserwatorskie profesora Duc

found-1967.jpg

Dziś wiele krajowych i zagranicznych organizacji pozarządowych, stawiają za cel ochronę ostatnich osobników zagrożonych gatunków żółwi, tak aby nie kończyły w gorącym kociołku jako najwyższej klasy delicje (to z powodu miękkiego, słodkiego i bardzo pożywnego mięsa), ani jako sproszkowany afrodyzjak czy też trofeum na ścianie kolekcjonera. W restauracjach w Wietnamie, czy w Chinach albo na Tajwanie można spróbować dania z żółwi, a krew ich zmieszany z alkoholem to niebywały rarytas, jako lek na całe zło (czytaj: środek na potencję).

Uwaga - Drastyczne dla niektórych zdjęcie:

slaughtered.jpg

W telewizji są nawet programy kulinarne pokazujące jak robić dania z żółwi. Osobiście uważam, że dopóki do celów kulinarnych są wykorzystywane gatunki pospolitych żółwi, nie zagrożonych wyginięciem czy pochodzące z hodowli, można jak najbardziej delektować się ich smakiem. Pytanie tylko czy zamawiając żółwia w restauracji wiemy jakiego żółwia jemy i jakie jest jego źródło co w takich miejscach jest często trudne do wybadania.

A oto kociołek z mięsem żółwim wart grzechu (ceramiczna podstawka do pałeczek jest w kształcie żółwia):

hot-pot.jpg

For those who have survived Saigon…

Wednesday, November 7th, 2007

… and still have no enough

Life, Love and Japan seen through the “Kitchen”

Tuesday, August 28th, 2007

 kitchenfinland2.jpg

“The place I like best in this world is the kitchen. No matter where it is, no matter what kind, if it’s a kitchen, if it’s a place where they make food, it’s fine with me.”

“Kitchen” ( キッチン )  published in 1988 , Banana Yoshimoto’s ( よしもとばなな )  novel is a book that brings a strange and peaceful mood while you reading it.
A story starts when Mikage Sakurai, a young woman who is just in fact a girl entered into the life with a suffering. Mikage is all alone after the death of her grandmother - the last remaining relative.
At the crossroads of the life Mikage soon makes friends with Yuichi Tanabe, a classmate, who knew Mikage’s grandma while working part time at the flower shop after school. Yuichi concerned that she might need an emotional support as well as financial, offers her place to live in his apartment together with his transsexual father-turned-mother, Eriko.

Mikage though is still grief-stricken by grandmother’s death, trying to find a sense in her life and to keep life going, she is cooking everyday in the Kitchen partly to repay their kindness and at the same time find it relaxing , also kind of psychotherapeutic nourishment…

Her residing in the Yuichi’s apartment becomes also her the first step to a real-life maturity, even though harshly treated by life she finds equivalent of a family ties that with the passing of time becomes her real loving family.
In the story a lot of space has been given to her relations with Eriko - Yuichi’s father-turned-mother,who makes a breathtaking first impression to Mikage : “I couldn’t take my eyes off her. Hair that rustled like silk to her shoulders, the deep sparkle of her long, narrow eyes; well-formed lips, a nose with a high, straight bridge–the whole of her gave off a marvelous light that seemed to vibrate with life force.
She didn’t look human. I had never seen anyone like her”.

Apart from Eriko’s gender also her attitudes towards Mikage was diffrent from typical Japanese older-person attitudes towards younger-one. When first meet Mikage, she speaks to her informally, whereas Mikage replied in formal way using desu/masu form , but by the time both became closer and they call each other by names.
One tragic day breaks again Mikage’s seemed stable life…

The book is like the window to Japan’s society. Shows teenagers and young who are on thethreshold of adulthood - their worries, their dreams, their first steps first step towards real-life, their search for love in the country of Sakura.
Uncover their mentality and sensitivity - that is expressed partly in infantility but also in maturity.
I have dozens of Japanese friends and everytime when I read Kitchen once more I see them and each of them has something from Mikage or Yuichi or Eriko, like each of us too.

 

kitchenpoland.jpg

Dedicated to my Japanese friends ( their photos in the gallery )  and Giang who keeps asking me “When are you gonna write something new?! “   ;)