Artykuł o Wietnamie w DF uzupełnienie i sprostowanie

Duży Format z dn. 10.03.2008 ( Maciej Zaremba) - “Dyktaturze proletariatu rośnie konkurencja”

Nie udało mi się wejść do “Nhân Dân”, wietnamskiej “Trybuny Ludu”. Naczelny się nie zgodził. Szkoda. Ciekawie byłoby przysłuchać się dyskusji, co dać na pierwszą stronę: “Znaczenie rewolucji październikowej dla postępu sprawą całego narodu” czy raczej “O dalsze umacnianie przyjaźni z Białorusią”? Chciałem pooddychać powietrzem w gazecie, gdzie 350 pracowników produkuje osiem stron dziennie, których prawie nikt nie czyta. Przede wszystkim jednak chciałem zobaczyć, co daje szwedzkie wsparcie. Za pieniądze szwedzkiego podatnika tam, w środku, toczy boje dwóch szwedzkich dziennikarzy. Ich zadaniem jest sprawić, by “Nhân Dân” było jeszcze lepsze.

Ale już w samolocie linii Air France mam wrażenie podróży w czasie. Stewardesy są jakby żywcem wyjęte z “Elle”, ale gazety niczym z epoki kamiennej. Tędzy mężczyźni w garniturach podają sobie ręce pod czerwonymi sztandarami, a teksty deklarują. Tak, ten język znam na pamięć. “Dalsze sukcesy… na wszystkich frontach! Mimo… przejściowych trudności!”.

Kraj, do którego lecę, właśnie dotknęły powodzie, utonęło ponad sto osób, ale na zdjęciach nie widać zniszczeń, tylko uśmiechniętych wieśniaków, którzy przyjmują worki z ryżem od pyzatych kadr.

Trzy razy próbuję od pogranicznika w okienku uzyskać odpowiedź na moje “Good morning”. Ze wzrokiem wbitym w przestrzeń oddaje mi paszport gestem, jakby odganiał psa. “Welcome to Vietnam”, mówię do siebie.

Dotąd były mieszkaniec PRL-u może czuć się jak ekspert. Ale już po drodze z lotniska pojawia się niepewność. Po obu stronach ciągną się wielkie hale ogrodzone drutem kolczastym, tu i ówdzie z wieżyczką strażniczą. Na fasadach powinny być hasła typu “Niech żyje plan pięcioletni”. A tam są napisy: “Panasonic”, “Mercedes” i “Yamaha”. W centrum Hanoi zaś wszyscy dokądś zmierzają, ale w wielkim pośpiechu. Wygląda, że mają za czym gonić.

dalej… http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5004147.html

Komentarz 1. Maćka:

Pan Zaręba pozwolił sobie poczynić ciekawy artykuł, dobry jest opis zmonopolizowanego przez państwo przekazu medialnego. Kontroli (o ile nie własności Państwa) podlegają tu prawie wszystkie media (TV, RADIO, PRASA i CZĘŚCIOWO INTERNET), ale można dodać kilka komentarzy.

#1. Ubawił mnie fragment o pograniczniku, czyli zapemne chodziło o funkcjonariusza wspomnianej już w tym blogu CONG AN (Służba Porządku Publicznego - odpowiednik zjednoczonej policji) wydziału A18 (który jest odpowiednikiem naszej Straży Granicznej). Wietnamscy urzędnicy może nie należą do wesołych i uprzejmych. Ale proponuję porównać to z obsługą na przykład na “Okęciu” - ja mam przyjemność latać do Polski regularnie i postawa polskiej Straży Granicznej i Urzędników Celnych pozostawia wiele do życzenia. Proponuję spróbować w Polsce powiedziec “good morning”…..nie wiem jaki będzie rezultat bo po powiedzeniu “Dzień Dobry” nie ma żadnej odpowiedzi. Myślę, że to nie działa generalnie w wielu krajach.

#2. “Mercedes i IKEA, Sony i ABB zdają się znakomicie czuć w tym środowisku. Bo kiedy da się w łapę za niezbędne zezwolenia, ma się prawo korzystać z taniej i bezbronnej siły roboczej”.

Niestety w tym fragmencie mija się Pan z prawdą. Akurat firmy pokroju IKEA, SONY czy MERCEDES nie muszą dawać w łapę. Ich wielkość i wsparcie państwowej administracji szwedzkiej, japońskiej czy niemieckiej pozwala im na działalność bez jakichś strasznych łapówek. Łapówka zresztą, w przypadku inwestowania w Wietnamie przyspiesza, ale na pewno niczego nie załatwia. Co do taniej siły roboczej to jest to również dyskusyjne, zachodnie koncerny płacą zazwyczaj więcej niż lokalne firmy - a dostosowują swoje płace do poziomu płac i poziomu cen na rynku. Poza tym większość wymienionych firm daje nie tylko dobre pensje, ale również pakiet socjalny - o którym w większości firm wietnamskich można tylko pomarzyć. Płacą za nadgodziny - chyba nie jest tak źle Panie redaktorze.

Patologicznym przykładem jest firma NIKE - warto było napisać o nich….

Minimalna pensja w Wietnamie, dla FOREIGN INVESTMENT COMPANIES wynosi: VND900,000 US$56.25 + świadczenia socjalne i medyczne - 17% pensji. Więkość firm płaci więcej swoim pracownikom. Zazwyczaj minimalne pensje w firmach zagranicznych oscyliują na poziomie 100USD/miesięcznie dla pracowników niewykwalifikowanych. Rosną wraz z pozycją pracownika w firmie i zwiększaniem się jego doświadczenia i umiejętności. To mało, ale zwykły posiłek w Wietnamie cały czas kosztuje poniżej 1 USD na osobę.

A wietnamski kodeks pracy, nie jest aż tak zabudowany jak w Europie, ale daje pracownikowi sporo przywilejów. Jak wygląda przestrzeganie kodeksu pracy to zupełnie inna sprawa - ale myślę, że podobne problemy nie są inne niż w Polsce.

#3. Dobra jest wstawka o Szwecji. Szwecja od zawsze występuje w takiej ciekawej roli, jak kobieta, która jest troszkę w ciąży.

dalej… http://saigonlife.blox.pl/html

Komentarz 2. Janka:

z http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=76824048&a=76824048

 

Artykuł jest rzetelny, choć mam kilka uwag.

Mieszkam od 2 miesięcy w Hanoi i kilka rzeczy mogłem zaobserwować:
Kraj się rzeczywiście gwałtowanie rozwija, wszyscy przyznają, że jest lepiej
niż kilka lat temu. Choć spotkałem się również z krytyką skierowaną wobec
rządu, że tym najbiedniejszym się nie poprawia, bo pomoc jest kierowana
doraźnie, a nie w ramach systematycznej polityki społecznej jak w Europie.
Jednak fakt, że mogliśmy usłyszeć taką opinię od osoby, którą widzieliśmy
pierwszy raz w życiu i która mówiła to w licznym gronie znajomych, świadczy
według mnie o tym, że krytyka władz w prywatnych rozmowach nie jest bynajmniej
nieobecna.

Odnośnie cenzury internetu. Wstukałem do google’a “human rights Vietnam”:

www.google.com/search?q=%22human+rights+Vietnam%22%2C&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:
Spośród 10 linków na pierwszej stronie 7 się otworzyło a 3:
www.hrw.org/wr2k2/asia11.html
www.hrw.org/english/docs/2008/02/01/vietna17954.htm
www.vietnamhumanrights.net/english/Forum.htm
nie. Cenzura internetu jest, ale działa wybiórczo i niedokładnie. Najbardziej
blokowane są informacje o Montagnards: en.wikipedia.org/wiki/Degar -
ludziach z mniejszości etnicznych z Central Highlands, którzy stanęli po
stronie Amerykanów w czasie wojny wietnamskiej i nadal są za to prześladowani.

Więcej informacji o realiach współczesnego Wietnamu można przeczytać na moim
blogu: remotevietnam.blogspot.com

Komentarz 3. Radka :

“Troche tendencyjny artykul, ale chyba w miare kompetetny i dosc prawdziwy ? “

Leave a Reply